
Fotografia pochodzi z Roztocza Wschodniego, gdzie nie ma asfaltowych dróg, tylko zabielane wapnem kapliczki i opuszczone cerkwie ogrodzone wielkim murem z kamienia. Ten stary klawesyn zobaczyłam przypadkiem, gdy zerkałam przez stłuczoną szybkę. Reszta bogactw została pewnie dawno zgrabiona przez podstępnych Kozaków.
.
Śniło mi się, iż podbiegł do mnie naprawdę niski Japończyk z aparatem w ręku i powiedział, że ilustrowane wydanie “Ulisessa” mogło by mieć nawet trzy tysiące stron. Mimo tej zasmucającej informacji, musiałam iść dalej, bo nowojorskie Metro nie czeka nawet minuty.
Babiloński Smoczy Sennik nie przewiduje w swoich hasłach ani aparatu i Japończyka, ani Metra, ani nawet Ulisessa. W taki sposób powstaje zagadka.
którą należy przeniknąć.
po co, lepiej nie. nierozwiązane zagadki mają w sobie więcej uroku.
no tak, zagadka żeby istnieć i mieć sens musi pozostać zagadką. inaczej stanie się czymś innym.
p.s. dostałem wczoraj nową płytę Miasta 1000 Gitar pt.”Czy spotkamy się jeszcze kiedyś w Odessie?”. jest świetna.
Świetne zdjęcie. Może się nie znam na fotografii, ale jak dla mnie świetne klimatycznie. Musimy Cię jak najszybciej zaopatrzyć w nowy sprzęt
sadze ze sny nie wymagaja sprawdzania w senniku, znacza same w sobie, choc tak na marginesie chcialbym takie wydanie zobaczyc w realu
chcesz powiedzieć, że sen jest snem i niczym poza tym ? przecież to nasz mózg dostarcz im tworzywa, w postaci wspomnień, które składowane w pamięci – jednak mają jakieś znaczenie. tak więc sen sam w sobie nie może mieć znaczenia, skoro jego źródeł należy szukać poza nim samym.
sne jest odrebna rzeczywistoscia, nie ma znaczenia takiego dla nas jak np sen nabuchodozora
ja tam wierzę w sny i wszelkie zawarte w nich symbole, ma to dla mnie spore znaczenie. być może wynika to ze skłonności do guślarstwa i przesądów, które są pielęgnowane w mojej rodzinie. ale co człowiek to inne podejście
e, no, przeciez kazdy ma prawo wierzyc w to i owo.
sny, sny, sny. luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić.