

Slajdy z serii “Film TV 1982″
(fot. arch. Muzeum Tatrzańskiego)
.
Oczywiście, że mogłabym wszystko zmienić, rzucić książką o ścianę, roześmiać się w głos i uciec gdzie pieprz rośnie, ale cholerne poczucie, że mam do odegrania jakąś niezwykle ważną rolę sprawia, że czuję się jak czyżyk w klatce ze złota. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jestem też królikiem, na którym sprawdzana jest słuszność behawioryzmu. O wrzenie przyprawia mnie jednakowoż fakt, że te wszystkie psychologiczne bzdury nie mają nic wspólnego z realnym zrozumieniem mojego (każdego) domniemanego wnętrza, a tam dzieje się wiele dobrego i złego jednocześnie, prawda? No właśnie. O dupę wytłuc waszą psychologię, towarzyszu, obywatelu. Nie wiem też dlaczego człowiek próbuje zmienić drugiego człowieka w psa Pawłowa, albo może inaczej : zmienić wszystko w tego głupiego psa. Czy wynika to z chęci racjonalnego pojęcia bodźców i reakcji, czy może po prostu ze strachu.
Zezwierzęcenie ciągle powoduje we mnie zadumę i jednocześnie inspiruje mnie do dalszych działań.
ale ale – czlowiek to zwierze, nie ma potrzeby z tym walczyc!
A zatem według ciebie należy poddawać się zwierzęcym instynktom drzemiącym w człowieku?