
wzgórze Panasówka, Karolina, trybut dla pana
.
Odkrywanie tych samych, starych, znanych ziem na nowo, szukanie wiatru w polu, obserwowanie tych samych płonących ptaków co zawsze, a wszystko przeplecione dreszczem emocji, wspomnieniem, beztroską. Przecież to nic nowego a jednak nowego bardziej niż wszystko inne, wystarczy tylko dodać kilka elementów, parę szczawików zajęczych, herbacianej wody i dziwnych kluczy a wszystko nabiera zupełnie nowego wymiaru. A może to faktycznie był zupełnie inny wymiar, inna (ta sama) rzeczywistość. Wreszcie niezmącony niczym sen, a później uciekający pociąg.
Dziękuję za naukę patrzenia. Do dziś bym nie zwróciła uwagi na to, że żabka jest bezimienna.
ostatnie zdanie wywołało bardzo gwałtowny skurcz mięśni mimicznych hehe
było pięknie, bardzo tęsknię.
Musimy to rychło powtórzyć.
marzy mi sie spedzic dzien na takim polu, ech!